Tak określili dziennikarze występ polskiej reprezentacji w tymże Innsbrucku na XII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, w 1976 r. Pojechała najliczniejsza ekipa niż na poprzednie, a występ zakończył się tak…słabo jak nigdy. Jedyny punkt za 6. miejsce zdobyli hokeiści lecz tylko dlatego, że po przegranym meczu z Czechosłowacją 1:7 zwycięstwo przyznano… Polsce, bo okazało się, że u jednego z zawodników naszych sąsiadów wykryto środki dopingujące. Reprezentanci Polski z reguły zajmowali miejsca w drugiej, trzeciej, czwartej, piątej, a nawet szóstej dziesiątce.

O wynikach naszych narciarskich nadziei (?) w zakończonych w niedzielę młodzieżowych Igrzyskach w Innsbrucku inaczej nie można mówić jak właśnie o „przesławnym laniu” Już nie chodzi nawet o brak medali, bo przy obecnym poziomie sportów zimowych w Polsce są one niemożliwe. Chodzi tyko o w miarę przyzwoity występ z rówieśnikami innych krajów.
Wyniki w Innsbrucku nie napawają optymizmem. Niestety.
Na młodzieżowych Igrzyskach najwyższe miejsca zajęli łyżwiarze szybcy: Aleksandra Kapruziak ( 6) na 3000 metrów (ze stratą 9 sek. do pierwszej) i Marcin Drwięga (8) na 500 m lecz wolniejszy o 4,80 sek. od zwycięzcy. Na tak krótkim dystansie, to…przepaść.
Urszula Łętocha (18 lat), uznawana przez trenerów za następczynię Justyny Kowalczyk w biegu na 5 km zajęła 16.miejsce. Czas 16:12,3 min. podany w mediach nie mówi nic, bo nie ma punktu odniesienia do pierwszej na mecie. Trener Łetochy Stanisław Michoń opiekuje się nią od dwóch lat i uważa, że to wielki talent. Poczekamy, zobaczymy. Jaki czas uzyskał Dawid Bril na 10 km (15 miejsce) nawet nie wiadomo.
Andrzej Dziedzic dopiero 15. w slalomie gigancie, w slalomie nie ukończył pierwszego przejazdu. Gdzie np. Belgii do naszych warunków do uprawiania narciarstwa, a właśnie chłopiec z tego kraju w slalomie zdobył srebrny medal!
Sztafeta biatlonowo-biegowa 18 m miejsce na 24 zespoły ze stratą ponad 7 minut!. W skokach drużynowych dziewczyna + dwóch chłopców 12 miejsce czyli…przedostatnie! Skoczek Krzysztof Leja, ponoć też duży talent na 14 miejscu. Środek drugiej dziesiątki, to „etatowe” miejsca młodych Polaków bliższe końca, bo w niektórych konkurencjach frekwencja była nieliczna.
Medale zdobyła młodzież z 27 krajów. Najwięcej z Niemiec (17), Chin (15), Austrii (13). Uczestnikom nawet z takich „potęg” w sportach zimowych jak: Andora, Australia, Białoruś, Estonia, Holandia, Kazachstan, Łotwa, Maroko, Węgry udawało się stawać na podium. Z Polaków nikt nawet nie zbliżył się do brązowego medalu.
Kierownik ekipy, trener Leopold Tajner, obecnie prezes PZN, wypowiadał się o starcie młodych polskich olimpijczyków raczej… pozytywnie. Czyli żadnego lania nie było, tym bardziej „przesławnego”?