Dzika adopcja i adopcja zarodka
W ciągu ostatnich miesięcy problemy adopcji dzieci, a szczególnie ich wynaturzone formy, wielokrotnie trafiały do mediów. Po latach niedostrzegania i milczenia na ten temat, opinia publiczna jest bombardowana kolejnymi drastycznymi przypadkami. Widz, czytelnik, słuchacz może odnieść wrażenie, że problemy te pojawiły się nagle. Niestety, prawda wygląda inaczej, a przykłady nie są jednostkowymi przypadkami wynikającymi ze zbiegów okoliczności i nieetycznego postępowania ludzi, w rękach których jest los dzieci.
Cztery miesiące temu dyrektorzy ośrodków adopcyjno-opiekuńczych wystosowali do ministra sprawiedliwości pismo sygnalizujące, że luki prawne mogą prowadzić do nieprawidłowości w procesach adopcyjnych. Dziwnym zbiegiem okoliczności, działania te zbiegły się z otwarciem (we wrześniu ub. roku, oficjalnie 6 października ub. roku) naszego portalu społecznościowego Twoja-adopcja. pl., na którym zaczęliśmy ujawniać i opisywać konkretne przypadki naginania prawa w postaci adopcji ze wskazaniem oraz pomijania prawa w przypadku dzikiej adopcji. Sygnalizowaliśmy także problem dzieci, które latami przebywają w placówkach opiekuńczych z powodu nieuregulowanej sytuacji prawnej. W opisywanych przypadkach,
na skutek opieszałości wymiaru sprawiedliwości
i dawaniu szansy rodzicom biologicznym, odbierano wychowankom domów dziecka szansę na szczęśliwe dzieciństwo. Nie jesteśmy zwolennikami odbierania władzy rodzicielskiej wszystkim rodzicom, których dzieci znalazły się w placówce, ale jeśli do placówki trafia kolejne, często piąte, szóste dziecko, przy jednoczesnym braku zainteresowania matki starszymi dziećmi, to uważamy, że pozbawienie powinno być automatyczne.
Założona przez nas Fundacja Dziecko-Adocja-Rodzina zorganizowała 26 stycznia 2010 roku konferencję. W trakcie dyskusji padło pytanie co my, jako fundacja zamierzamy zrobić z informacjami, które są w naszym posiadaniu. Było to o tyle zaskakujące, że obecni byli również pracownicy ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. Pracownicy, którzy nie ujawniając, że wystosowali do ministra sprawiedliwości pismo, oczekiwali od nas konkretnych ruchów i deklaracji. A przecież nieprawidłowości w procesach adopcyjnych ciągną się od lat i jak dotąd nikomu to nie przeszkadzało. Jako fundacja byliśmy też bardzo zadziwieni postawą wymiaru sprawiedliwości. Żaden sędzia zapraszany przez nas na konferencję nie wyraził zgody na wystąpienie i podzielenie się swoimi doświadczeniami.
Problem dzikiej adopcji nie jest tematem nowym.
Już w 2004 roku Patrycja Ciepły na sztandarowym portalu OAO „Nasz Bocian” opublikowała artykuł pt. „Dzika adopcja – zagrożeniem dla dzieci i rodzin adopcyjnych” (przedruk w TA 01.10.2009), w którym pisała: „Dzika adopcja to forma przysposobienia, która nie podlega kontroli zewnętrznej. Dziecko jest przyjmowane przez kandydatów na rodziców z pominięciem instytucji odpowiedzialnych za dziecko oraz bez weryfikacji i przygotowania rodziców.”, „Los dziecka w dzikiej adopcji staje się loterią. Nie wszyscy kandydaci nadają się do pełnienia funkcji rodziców adopcyjnych, a wielu z nich nie jest w stanie podołać obowiązkom rodzicielskim. Ośrodek bada postawy takich osób i kieruje je na terapię lub odrzuca, co zabezpiecza dziecko przed ewentualnym niebezpieczeństwem. (…)”, „szpitale położnicze – wytworzyła się w nich praktyka poszukiwania rodziców zastępczych dla dziecka, którego matka podjęła decyzję zrzeczenia się władzy rodzicielskiej, zdarza się, że samotne matki są nakłaniane do tego (…)”, „wszystko zatem przebiega sprawnie i bez informowania ośrodków adopcyjnych, są takie szpitale, które nigdy nie zgłosiły dziecka do adopcji (…)”, „omijanie ośrodków adopcyjnych i bezpośrednie zwracanie się do sądów – sąd rodzinny ma największy wpływ na przysposobienie; wydaje on postanowienie, czy i w jakiej formie adopcja ma dojść do skutku; gdyby sądy obowiązkowo współpracowały z ośrodkami (…).”
Artykuł przeszedł bez echa. Nikt nie podjął jakichkolwiek działań, choć na forum był szeroko komentowany. Przytoczymy kilka komentarzy: „(08.07.2004) Sama wiem o przypadkach gdy „wypatrzona przez personel szpitalny matka”, wyraża zgodę na oddanie swego dziecka do adopcji, a następnie w dniu jej wyjścia ze szpitala zjawia się w asyście adwokata „nowa rodzina”. „(10.06.2004) Fakt „dzikich” adopcji (w ośrodkach nazywamy je „szarą strefą”) w pełni potwierdzam przykładami:
1. Rzeszów – wpływa wniosek (adwokat) adopcji ze wskazaniem matki biologicznej, na szczęście sąd zleca badania w OAO, gdzie rodzinę wykluczono, bowiem mężczyzna jest alkoholikiem;
2. do jednego z sędziów rejonowych w tym samym czasie wpływają trzy wnioski o adopcję od 3 rodzin. Wszyscy mieli „znajomych” w tym szpitalu i rozpoczęli wyścig do jednego, porzuconego tam dziecka. W jednym z tych przypadków rodzina miała powyżej 50 lat, druga żadnych dochodów, trzecia też jakiś problem, teraz nie pamiętam”, „(28.12.2005) Osobiście zamierzam skorzystać z „dzikiej adopcji”. Po latach prób, bólu i cierpienia, nie mam siły na przechodzenie legalnej procedury adopcji. Dostałam w prezencie pod choinkę numer telefonu do lekarza, który pomógł mojej przyjaciółce w takiej właśnie adopcji, bez pośrednictwa ośrodków adopcyjnych i tej całej biurokracji, która nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka”, „(02.01.2006) Mam takie same zdanie jak Ty. Ja również skorzystałam z tej możliwości i już czekamy na dzieciątko. W styczniu mieliśmy składać papiery w OA ale nie zdążyliśmy (tak widocznie miało być) dowiedzieliśmy się o krótszej drodze do maluszka i najważniejsze maleńkiego maluszka prosto ze szpitala. Jest dla mnie bardzo ważne spróbować karmić piersią. (…) ponieważ matkę wypisują po porodzie w następnej dobie ja będę z maleństwem praktycznie od początku co zwiększa szansę na powodzenie karmienia piersią”.
O nasilających się nieprawidłowościach wiedzieli też politycy.
W artykule „Komercyjny obrót dziećmi w celach adopcyjnych – naruszenie prawa karnego czy rodzinnego” Małgorzata Pomarańska – Bielecka (3 marzec 2009 r. – przedruk TA 20.11.2009 r.) napisała: „W oficjalnym stanowisku Minister Sprawiedliwości wskazał, że adopcja, do której doszło w wyniku jednego lub wielu czynów przestępczych, nie może być utożsamiana z handlem dziećmi, bowiem jest ona czynnością przeprowadzoną przez sąd, podlegającą kontroli i w jej wyniku dziecko nie pozostaje bez ochrony prawnej, bowiem rodzi ona obowiązek po stronie adoptujących. (…) I dalej (…) Jeśli zatem dziecko znalazło się w rodzinie adopcyjnej z pominięciem procedury przewidzianej przez ośrodek i jeśli rodzina adopcyjna zapłaci rodzinie biologicznej za dziecko, a pomimo to sąd uzna, że adopcja jest jak najbardziej w interesie małoletniego, to czy taka adopcja jest legalna?”. Okazuje się, że tak.
W notatce z 93 posiedzenia Komisji Rodziny i Polityki Społecznej z dnia 16 czerwca 2009 r. Czytamy: „system opieki nad dzieckiem znajdującym się poza biologiczną rodziną nadal nie odpowiada standardom związanym z rodzinnymi formami opieki i wciąż zbyt duża liczba dzieci przebywa w placówkach opieki instytucjonalnej, których liczba powinna być redukowana do minimum. W tym stanie rzeczy adopcja jest najlepszą z możliwych form zagwarantowania opieki dziecku i jego rozwoju. Zbyt duża liczba dzieci ma nieuregulowany status prawny, co obraca się przeciwko dobru, negatywnie wpływa na ich rozwój i niepotrzebnie wydłuża się okres oczekiwania na przysposobienie w rodzinie (...)”, „Problemem jest (...) nie czas trwania postępowania w sprawach o przysposobienie, lecz nieuregulowany status dzieci, które mogłyby być adoptowane oraz trwające bardzo długo postępowanie o pozbawienie praw rodzicielskich. Innym problemem jest niezgłaszanie do adopcji dzieci z uregulowaną sytuacją prawną przez odpowiednie placówki w trybie natychmiastowym (...)”, „Senator M. Augustyn, przewodniczący komisji, zadeklarował wsparcie działań ustawodawczych resortów sprawiedliwości i pracy w przygotowaniu nowych przepisów związanych z adopcją. Jak podkreślił senator M. Augustyn, słabością polskiego wymiaru sprawiedliwości i wielu rozwiązań systemowych w omawianym zakresie regulacji ustawowych jest nie tyle brak przyzwoitego prawa, co jego słaba egzekucja”.
W odpowiedzi na: „Jak gej może dostać dziecko” (05.11.2009 r) pisaliśmy: „W nawiązaniu do artykułu który pojawił się w www.rp.pl myślę, że temat ten jest dużo bardziej skomplikowany i dotyczy nie tylko osób o odmiennej orientacji seksualnej, lecz także wszystkich osób, które decydują się na adopcję lub posiadanie dziecka, omijając wszelkie procedury adopcyjne. Sprzyja temu brak jasno sprecyzowanych regulacji prawnych.”, „(...) Wiadomo od dawna, że nawet tę niedoskonałą procedurę sądową można ominąć(...)”, „(...)daje to możliwość przekazania dziecka praktycznie każdemu, już nie omijając procedury adopcyjnej, ale wszelkie instytucje, oprócz Urzędu Stanu Cywilnego w którym wystarczy uznać dziecko za własne. Proceder ten rozwija się nie od miesięcy ale od lat i stanowi poważny problem, którego zdają się nie widzieć służby państwowe.”. W wyniku niedoskonałości prawa i liberalnego podejścia do problemów adopcji ze wskazaniem Sądów Rodzinnych, które „dobrem dziecka” argumentują każdą decyzję dochodzi do przekazywania dzieci w ręce ludzi niesprawdzonych, i nie zweryfikowanych przez Ośrodki Adopcyjno-Opiekuńcze. Zwróciła na to uwagę Monika Redziak z Katolickiego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w dyskusji „Adopcja po polsku” (Więź nr 6/2008 – przeduk TA 27.09.09 r.): „Jest mniej dzieci przeznaczonych do adopcji, co wiążemy z coraz bardziej powszechną praktyką tzw. adopcji ze wskazaniem. Matki coraz częściej szukają rodziców dla swych dzieci przez internet, poza ośrodkami adopcyjnymi. Powiem brutalnie – w mojej ocenie jest to sprzedaż dzieci w białych rękawiczkach. Kobieta wysyła informację: „mam dziecko do oddania”, albo: „jestem w ciąży i chętnie oddam moje dziecko w dobre ręce”. W tę sytuację zaangażowani są prawnicy, którzy pośredniczą w procedurze zrzeczenia się praw do dziecka na rzecz konkretnej osoby, która przejmuje nad nim opiekę. Matka składa takie oświadczenie w sądzie i bierze za to pieniądze, a osoba, na rzecz której zrzeka się dziecka, dając pieniądze twierdzi, że przeznacza je na pomoc dla kobiety w trudnej sytuacji życiowej.”.
Problemem zupełnie nowym jest Adopcja Zarodka.
Jako fundacja chcielibyśmy zasygnalizować istnienie rynku na którym można kupić/adoptować zarodki ludzkie. Przemysław Kucharczak w artykule „Dziecko w ofercie” (Gość niedzielny 24/2009 z dn. 14.06.2009) napisał – „ Przeszło rok temu pracownicy „Dziennika” podszyli się pod parę starającą się o in vitro. Opisywali później, że w niektórych klinikach pracownicy mówili o tworzonych przez siebie embrionach ciepło. W innych klinikach lekarze mówili jednak otwarcie, że po całej procedurze klienci mogą swoje zarodki wynieść w termosie, a potem sprzedać albo zniszczyć. Inni informowali, że zarodki będą przechowywane w klinice w stanie zamrożenia, dopóki klienci będą za to płacić (kosztuje to około 400 zł rocznie). Jeśli przestaną, zarodki zostaną zniszczone”. W internecie można znaleźć posty następujących treści: gazeta.pl/e dziecko„(18.10.2009) mieszkam za granicą i czekam na oocyt od dawczyni ale cały czas się zastanawiam, czy nie lepiej w Polsce tzn na pewno w Polsce taniej i szybciej, ale niestety mam wrażenie że tu nic nie jest uregulowane prawnie i jeśli dziecko urodziłoby się chore i/lub potrzebowało by rodziców biologicznych to co wtedy? Wiem że trzeba myśleć pozytywnie, ale niestety te złe scenariusze też mają miejsce . czy ktoś coś wie? Jak to jest prawnie w Polsce? I jaki jest prawdziwy koszt”. Forum „Nasz bocian” - 30.09.2007 „ zdecydowaliśmy się z mężem zaadoptować zarodek i będziemy podchodzić w nadchodzącym cyklu do adopcji, byłoby miło gdyby inne kobietki które będą podchodzić lub już podeszły do adopcji zarodka się odezwały”. „Vanessa31 po pierwsze nie ma chyba takiego problemu jak z dawczynią zarodka, bo najpierw w tym przypadku musi być kobieta która chciałaby się z tobą podzielić komórkami, po drugie koszt tego jest taki sam jak za in vitro plus leki bo sponsorujesz jej całe podejście i ilość komórek którą dostajecie zależy od ilości jakie dawczyni będzie miała. Tam gdzie ja się leczę to się bierze wszystkie komórki powyżej 8. czyli jak będzie miała 15 to dostajesz 7 a jeżeli będzie miała mniej niż 8 to nie dostajesz nic a zapłacić i tak musisz. A z adopcją to jest tak że rozmrażają tyle komórek aby ładnie urosły do blastocysty i cena jest taka jak napisała Jero. Tu się nie martwisz że jeżeli dostaniesz komórki dawczyni że przestaną się dzielić i nic nie będziesz miała”.
Na specjalnie tworzonych do tego celu forach można uzyskać szczegółowe informacje i wskazówki gdzie i za jaką cenę można spełnić marzenia o rodzicielstwie. Pracownicy klinik nie zadają pytań, nie sprawdzają warunków bytowych, nie robią wywiadów. Nie leży to w ich zakresie ani kompetencji, ani też interesie. Natomiast zjawisko adopcji zarodka jest kolejną szansą na bycie rodzicem również dla tych, którzy zostali odrzuceni przez ośrodki.
Portal Twoja-Adopcja. pl i Fundacja Dziecko-Adocja-Rodzina,
na którymi patronat prasowy objął Tygodnik Internetowy MY21, zostały utworzone przez ludzi którym los dzieci jest bliski. Widzimy to co dzieje się w kraju i nie zgadzamy się z takim stanem rzeczy. Jako rodzice adopcyjni odbyliśmy szkolenia w OA i uzyskaliśmy kwalifikację. Jesteśmy przeciwni manipulacjom związanym z procesem adopcyjnym, pośrednictwem w adopcjach i istnieniu podziemia adopcyjnego. Uważamy, że dla dobra dzieci należy podjąć kroki zmierzające do uniemożliwienia adopcji niezgodnej z literą prawa, często ocierającej się o handel dziećmi.
Chcemy, by wreszcie skończyły się czasy dzikiej adopcji. Nie jesteśmy całkowitymi przeciwnikami adopcji ze wskazaniem, jeśli rodzice adopcyjni wybiorą taką formę przysposobienia, jednak stoimy na stanowisku, że dzieci powinny byś umieszczane w rodzinach sprawdzonych przez ośrodki adopcyjno - opiekuńcze, żeby trafiły do domów w których będą mogły się normalnie rozwijać i żyć w miłości i spokoju. One już swoją traumę i tak przeżyły.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.