Wariat i zakonnica, czyli
Nie ma złego, co by na jeszcze gorsze nie wyszło
Na scenie mamy demonicznego poetę – mieszankę geniusza i młodopolskiego grafomana – Mieczysława Walpurga. Mamy młodziutką, choć już po tragicznych miłosnych przejściach zakonnicę. Walpurg wodzi ją na pokuszenie. Mamy dwóch psychiatrów oraz siostrę Barbarę: kalekę, przełożoną zakonu…
Z drugiej stront mamy dwójkę aktorów, tylko dwójkę (Beatę Bójko i Pawła Hajnosa), którzy prezentują widzom pełnię ludzkich przypadłości, namiętności, szaleństwa i traumatycznej patologii, ujawniających absurd istnienia i egzystencji.
Zakład psychiatryczny to arena „Wariata i zakonnicy” Stanisława Ignacego Witkiewicza. Odważnej inscenizacji podjął się Sylwester Biraga na deskach swojego własnego Teatru Druga Strefa. Próbom przypatrywał się nasz fotoreporter i mówiąc prawdę ponad połowa redakcji po obejrzeniu jego zdjęć wybiera się na premierę 19 września.
Nie będziemy więc zanudzać mało sensownymi opisami treści spektaklu. Lepiej obejrzyjcie sobie zdjęcia, a potem porównajcie zwoje wydobrzenie ze sztuką w realnym już świecie…
Zdjęcia: ANDRZEJ HELDWEIN